Pan Bóg stworzył wieś, a człowiek miasto...
Krótkie, treściwe i jakież prawdziwe to zdanie...
Ileż ja bym dała, żeby wróciła wieś z mojego dzieciństwa, ze starymi chałupami, owocowymi drzewami i dzikim rumiankiem rosnącym na każdym podwórku. Mieszkałam w mieście, ale nawet najlepsze kolonie czy wczasy były niczym w porównaniu z wyjazdem do dziadków na wieś. Ba, gdyby tak w domu powiedzieli, że na wieś nie pojadę- byłby ryk konkretny. I pomyśleć, że nie było internetu, polsatu cyfrowego z Rodzinką.pl, ba nawet nie zawsze telewizor działał ;), nie było telefonów komórkowych, a "zwykły" telefon był na stacji PKP, dwa kilometry od wioski... Na wsi inaczej płynie czas, a może powinnam napisać płynął? Jeszcze całkiem niedawno- dwadzieścia- dwadzieścia pięć lat temu wieś była zupełnie inna, lepsza. Żyło się nieśpiesznie, człowiek cieszył się tym co ma, żył w zgodzie z naturą. Wyjazd do miasta był czymś niezwykłym, przygodą, ale i tak najlepszy był powrót do domu. Ludzie się szanowali, chodzili jeden do drugiego, spotykali się wieczorami i opowiadali sobie rozmaite opowieści. Do dziś mam w pamięci odbijające się na suficie płomyki z kuchni kaflowej i historie o duchach, czy innych ciekawych zjawiskach. Najbardziej smakowała pajda chleba ze śmietaną i cukrem i herbata z esencji z czajniczka stojącego na brzegu pieca. Było skromnie, ale był szacunek i miłość. Teraz mieszkam na wsi, ale to już nie jest ta sama wieś niestety. W miejsce starych chałup powystawiano pustakowe klocki w myśl zasady- im większe tym lepsze, które czym prędzej poogradzano. Z reguły sąsiad nie zna sąsiada, każdy żyje w myśl zasady- każdy sobie rzepkę skrobie. W każdym domu po dwa samochody, ale jakoś tak niezręcznie poprosić o podwiezienie...Mam wrażenie, że wraz z wyburzeniem starych domów i położeniem asfaltu coś zniknęło, odeszło w zapomnienie. Ale na szczęście w pamięci pozostały wspomnienia. Wspomnienia o pięknej polskiej dawnej wsi- i właśnie takie perełki będę tu zamieszczała.
