Święto Ofiarowania Pańskiego zwane Matki Boskiej Gromnicznej przypada w środku zimy i jak wskazuje przytoczone przysłowie ludowe jest okazją do przepowiadania pogody na sposób ludowy. Zresztą nie tylko to przysłowie dotyczy tego święta:
Gdy w Gromnicę z dachów ciecze, zima jeszcze się przewlecze.
Jak słońce jasno świeci na Gromnice, to przyjdą wielkie mrozy i śnieżyce. itp.
Szczególną rolę w tym dniu pełni świeca zwana gromnicą ( od słowa grom czyli piorun, od którego ma strzec). Zresztą wierzono i dalej się na wsi to praktykuje, że gromnica chroni od wszelkiego nieszczęścia, nawałnic, gradu itp. Poza tym symbolizuje wieczną światłość i dlatego na wsiach wkładano (czy też wkłada się) ją do rąk umierającego ( można to zobaczyć w serialu "Chłopi"). U nas na wsi nie gasi się gromnicy po wyjściu z kościoła- należy utrzymać ogień do powrotu do domu i obejść- okopcić (z) gromnicą wszystkie pomieszczenia by odgonić zło. Od gromnicy rozpalano w tym dniu ogień w domu. Pamiętam z dzieciństwa, że gdy była burza, babcia stawiała w oknie zapaloną gromnicę, by piorun nie trafił w dom i obejście.
W wielu regionach Polski gromnicy używano do rozmaitych innych celów np.na Podlasiu płomieniem przyniesionej z kościoła gromnicy opalano
dzieciom końce włosów, by ustrzec je przed zapaleniem uszu. Na
ziemi rzeszowskiej z kolei okręcano gromnicę pasemkiem lnianej kądzieli.
Poświęcone pasemko lnu palono później nad cierpiącymi na różne zakaźne
rumienie. Wierzono, że w ten sposób spali się choroby powodujące zapalny
odczyn skóry. Po zgaszeniu gromnicy, profilaktycznie połykano jej dym,
wierząc, że ustrzeże to przed bólem zębów.
Wierzono również, że światłem gromnicy Matka Boska odpędziła stado wilków od siedzib ludzkich. Choć czasy się zmieniają ( choćby to, że kiedyś gromnice wykonywano tylko z wosku pszczelego), na wsi tradycja Matki Boskiej Gromnicznej jest wciąż żywa i kultywowana.

